Od kilku dekad animowane obrazy bawią i uczą. Chciałoby się dodać: „dzieci”, ale nie byłoby to prawdą. Owszem, mały człowiek styka się z animacją od najmłodszych lat, jednak już jako osoba dorosła może nadal pozostawać jej zagorzałym zwolennikiem (wystarczy wspomnieć o sukcesach takich filmów, jak „Shreck” czy „Epoka lodowcowa” – równie chętnie oglądanych przez najmłodszych widzów, młodzież i osoby w każdej innej grupie wiekowej). Co takiego kryje się w animacji, że z taką siłą przyciąga ona uwagę odbiorców?

Animacja – dziecko w nas

Jako ludzie dorośli, często nie potrafimy przypomnieć sobie, co właściwie robiliśmy na co dzień jako dzieci. Jednak każdy z nas bez problemu, niejako z automatu, wymieni bajki, które oglądał jako sześciolatek. Chłonęliśmy wówczas świat jak gąbka, a animowane obrazy przyciągały naszą uwagę w sposób szczególny. Były nie tylko kolorowe (pod warunkiem posiadania takowego odbiornika), ale również wciągające. Emocje bohaterów oddawane były w stopniu o wiele większym i głębszym, niż działo się to w zwykłych filmach (czy ktoś w ogóle pamięta zwykłe filmy, które zdarzało mu się oglądać w dzieciństwie?). Przeżywaliśmy te bajki. Identyfikowaliśmy się z ich bohaterami. Czas szybko płynie, ale tego typu emocje wciąż towarzyszą nam podczas oglądania animacji. Nasz mózg natychmiast wychwytuje tego typu obrazy, wysyłając nam komunikat: „to jest ciekawe!”. Bo jest.

Animacja jest interesująca

Wiele osób przestało traktować reklamę poważnie. Wyśmiewamy spoty-klony, reklamujące proszki do prania, napoje energetyczne czy banki. Mamy dość, bo nie znajdujemy w nich niczego, co przyciągnęłoby naszą uwagę. Nie przekonują nas. Nie wzruszają. Nie wnoszą niczego nowego. Inaczej ma się rzecz z reklamą animowaną. Nie, że każda z nich natychmiast nas poruszy, ale każda sprawi, że będziemy chcieli dowiedzieć się, co próbuje przekazać ten śmieszny ludek czy co przedstawia ta krótka historia. Zatrzymamy więc wzrok na przedstawianym obrazie. I w odróżnieniu od wielu nudnych reklam, być może zaczniemy się śmiać, pochwalimy kreatywność grafików i autorów spotu, a czasem nawet się wzruszymy.

Animacja – inny świat

Znudzenie konwencjonalną reklamą, o którym wspomniałem wyżej, jest kwestią kluczową dla zrozumienia fenomenu samej animacji. Przenosi nas ona bowiem do zupełnie innego świata. Świata kolorowego, nierealnego i pięknego. Świata, w którym zwierzęta i rośliny mówią, a każdą emocję widać w ich ruchach i na ich „twarzach”. O aktorach często mówi się, że grają bez przekonania, jednak nigdy nie słyszałem, by ktoś wyraził się w ten sposób np. o Sercu i Rozumie z reklamy Orange. Jest to niemożliwe, ponieważ nad „grą” postaci animowanych pracuje całe grono ekspertów. Co więcej, postacie te umieszcza się w ciekawych sceneriach, które również przyciągają uwagę widza z ogromną siłą. W konsekwencji uwaga ta skierowana zostaje także na reklamowany produkt, który również doskonale zgrywa się z tłem i bohaterami spotu.

Podsumowanie

Animacja przyciąga naszą uwagę. Chciałoby się dodać „czy tego chcemy, czy nie”. To prawda. Podświadomie poszukujemy nie tylko wspomnień z dzieciństwa, z którymi obrazy animowane będą nam się kojarzyć zawsze. Poszukujemy również emocji i  oderwania od szarej rzeczywistości. Animacja bywała czarno-biała tylko na początku swego istnienia. W dzisiejszych czasach przyciąga nas mocą barw, bajkowością i czarem, którego próżno szukać w konwencjonalnym przekazie.

Marcin Jaskulski – copywriter, pisarz i marketingowiec